Majkel coś opowiadał ze ktoś sie próbował do nas do pokoju w nocy wbić, dodatkowo znaleźliśmy pastę do zębów na drzwiach - mamy pewne przeczucie ze ostatniej nocy koloniści bawili się w zieloną noc - ahhh te czasy kolonii :)
I ta dyskoteka poprzedniego wieczoru z hiciorami "Weekendu" "Piersi" i innych gwiazd tego lata...
Ruszyliśmy przed siebie - w nieznane - ale topograficznie przyjęliśmy miejscowość Krościenko (jako, że tutaj mamy mieć kolejny nocleg).
Po wyjechaniu odrazo widoki :)
Trasa naprawdę malownicza - wzdłuż linii kolejowej oraz Dunajca.
Długie łuki (już nie tak ostre jak w bieszczadach) oraz mniejszy ruch sprawiły ze przejazd był naprawdę przyjemny.
Na stacji pewnego koncernu zrobiliśmy szybki pit-stop celem usunięcia owadów z wszelakich powierzchni płaskich.
Szybka wizyta na zamku w Czorsztynie (bardzo serdecznie nie pozdrawiamy pana górala pilnującego parkingu) i przemieszczenie się na kwatery.
W Krościenku plan był - zjeść i wejść na Sokolnice.
Idąc juz na szczyt znależliśmy postrach wszystkich bandziorów oraz motocyklistów.
Prawda ze budzi respekt ?
Droga na Sokolnice przebiegała w bardzo przyjaznej atmosferze i dobrym tempem...
... Prześlicznymi okolicznościami przyrody ...
... Nie chcąc za bardzo stresować mojego kardiologa w połowie drogi ja niestety odpuściłem ta wyprawę (na bank wrócę tu jak będzie więcej czasu i wejdę na ten szczyt bo zdjęcia, które przynieśli chłopaki naprawdę mówią same za siebie)
W tył zwrot - machniecie paru fot i kierunek domek.
Jeszcze tylko musiałem "przepłynąć" Dunajec i już byłem jedną noga przed naszą dzisiejszą siedzibą.
A jutro ? Mamy plan pojechać na "jedne małe" do Żywca :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz